Jak to wyglądało z „normalnymi” pierwiastkami?
Mając daną do policzenia granicę, do której jakoś zamieszane było jakieś odejmowanie z pierwiastkiem (i której nie dało się obliczyć prościej, rzecz jasna), czyli:
COŚ – pierwiastek z czegoś
pierwiastek z czegoś – COŚ
pierwiastek z czegoś – pierwiastek z czegoś
stosowaliśmy sztuczkę, którą ja nazywam – „mnożenie przez sprzężęnie”.
Po prostu [Więcej ...]

– przy użyciu twierdzenia o trzech ciągach:

